Polski sektor transportu drogowego znalazł się w jednym z najtrudniejszych momentów od lat. Wzrost cen paliw do najwyższego poziomu od 2022 r., wywołany napięciami na Bliskim Wschodzie, gwałtownie podniósł koszty działalności przewoźników. Przedstawiciele branży ostrzegają, że bez wsparcia państwa część firm może nie przetrwać najbliższych miesięcy.
Kryzys paliwowy uderza w transport. Branża oczekuje wsparcia od rządu
Do Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie napływają kolejne sygnały o pogarszającej się sytuacji firm transportowych. Najmocniej odczuwają ją przewoźnicy drogowi, dla których paliwo jest jednym z kluczowych kosztów działalności.
Bez pakietu pomocowego dla przewoźników drogowych trudno będzie, by branża, która jest jednym z ważniejszych elementów polskiego PKB, poradziła sobie i nie było fali bankructw. Ten sektor w ciągu ostatnich trzech tygodni stanął przed wizją dotkliwych strat - nie ukrywa Hanna Mojsiuk, prezes Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie.
Organizacja wspólnie z firmami transportowymi, prawnikami oraz Zachodniopomorskim Stowarzyszeniem Przewoźników Drogowych przygotowuje apel do premiera Donalda Tuska oraz ministra infrastruktury Dariusza Klimczaka. Branża oczekuje rozpoczęcia dialogu z rządem i przygotowania programu osłonowego dla sektora TSL.
- Mniej polityki, więcej konkretów. Nie oczekujemy od rządzących recept na kryzys światowy wywołany na Bliskim Wschodzie, bo wiemy, że na sytuację geopolityczną polscy politycy nie mają wpływu. Mogą jednak pomagać przedsiębiorcom - uważa Mojsiuk.
- Dialog i przygotowanie programu osłonowego dla przewoźników drogowych jest potrzebny. Transport jest w Polsce jednym z głównych "budowniczych" PKB. Firmy te od lat borykają się ze zmiennymi warunkami działania. Tym razem jednak może nie obejść się bez wsparcia ze strony rządzących. Apelujemy o dialog - dodaje prezes Izby.
W branży "uczucie zawodu"
Na rosnące koszty transportu wpływają przede wszystkim napięcia geopolityczne na Bliskim Wschodzie, które przekładają się na sytuację na rynku ropy i paliw.
- Napięcia militarne w tym rejonie, ze względu na koncentrację zasobów i ważne linie komunikacyjne, drastycznie wpływają na cały sektor TSL - mówi Przemysław Hołowacz, dyrektor ds. rozwoju biznesu w Grupie CSL.
Choć w ostatnich dniach tempo wzrostu cen paliw nieco wyhamowało, przedsiębiorcy nadal mówią o ogromnej presji kosztowej. W ciągu tygodnia koszt obsługi przewozu drogowego wzrósł z około 140 zł za 100 kilometrów do nawet 190 zł. Jednocześnie ceny paliw w hurcie są średnio o około 30 proc. wyższe niż jeszcze w lutym.
Przedstawiciele branży transportowej podkreślają, że mimo trudnej sytuacji nie doczekali się dotąd realnego wsparcia.
Mamy uczucie zawodu spowodowane brakiem jakiegokolwiek wsparcia rządowego dla przewoźników mierzących się z niespotykanymi od bardzo dawna podwyżkami cen oleju napędowego - nie ukrywa Dariusz Matulewicz, prezes Zachodniopomorskiego Stowarzyszenia Przewoźników Drogowych.
Przyznaje, że zatrzymanie wzrostów cen paliwa wniosło trochę optymizmu, jednak branża "z dużymi obawami obserwuje sytuację międzynarodową, która jest główną przyczyną zawirowań na rynkach ropy i gazu".
Matulewicz podkreśla, że liczą na to, że przyszły tydzień przyniesie wsparcie dla branży TSL ze strony rządu i ministra infrastruktury.
Zdaniem przedsiębiorców najbliższe tygodnie mogą być kluczowe dla kondycji branży transportowej w Polsce. Jeśli ceny paliw utrzymają się na obecnym poziomie, część firm może stanąć przed poważnymi problemami finansowymi.