Dla kierowcy ciężarówki upał zaczyna się od kabiny, która przez cały dzień nagromadziła ciepło, od rampy bez cienia, od plandeki, którą trzeba zamknąć w słońcu, od ciepłej butelki wody i od noclegu na parkingu, gdzie asfalt stygnie zaskakująco wolno.
Z zewnątrz często wygląda to prosto: kierowca siedzi w aucie, ma klimatyzację. W rzeczywistości kierowca nie tylko prowadzi. Czeka, zabezpiecza ładunek, otwiera drzwi, chodzi po terminalu, sprawdza dokumenty, czasem pomaga przy załadunku albo rozładunku, a potem próbuje spać w tej samej kabinie. Jeśli klimatyzacja postojowa jest słaba, parking głośny, a otwarcie okien budzi strach przed kradzieżą, odpoczynek zamienia się w męczarnię.
Do tego upał uderza w uwagę, reakcję, sen i technikę. A za kierownicą ciężkiego pojazdu oznacza to już ryzyko dla wszystkich na drodze.
Tachograf pokazuje odpoczynek. Organizm może mieć inne zdanie
Zgodnie z przepisami UE kierowca musi zrobić przerwę po 4,5 godziny prowadzenia. Ale upał nie czyta regulaminów. Przegrzanie może zacząć się nie po 4,5 godziny, tylko po czterdziestu minutach pracy z plandeką na otwartym placu. Albo po czekaniu w słońcu. Albo po nocy, podczas której kabina wcale się nie schłodziła.
Dlatego latem niebezpiecznie jest zakładać, że legalny czas pracy automatycznie oznacza bezpieczny tryb pracy. Kierowca może formalnie “odpoczywać”, ale jeśli ten odpoczynek odbywa się na rozgrzanym parkingu bez cienia, prysznica, toalety i normalnego chłodzenia, organizm się nie regeneruje.
Dla przewoźnika to bardzo praktyczna kwestia: letniej trasy nie można planować wyłącznie według kilometrów, slotów i dostępnego czasu jazdy. Do kalkulacji wchodzą temperatura, czas załadunku, typ placu, praca fizyczna, dostęp do cienia, postoje sanitarne, parking na noc i stan klimatyzacji.
Woda: zapas potrzebny jest nie na plan, tylko na opóźnienie
Robocze minimum na gorącą trasę to zapas wody liczony z myślą o opóźnieniu. Jeśli kierowca pracuje fizycznie: plandeka, pasy, łańcuchy, załadunek, rozładunek, chodzenie po terminalu, – sama woda czasem nie wystarcza. Przy silnym poceniu organizm traci sole, dlatego pomagają elektrolity, płyn nawadniający, woda mineralna albo niesłodzony napój z solami.
Gazowane napoje, energetyki i litry kawy nie rozwiązują problemu. Mogą dać krótkotrwały efekt pobudzenia, ale nie zastępują normalnego uzupełnienia płynów. Zwłaszcza gdy kierowca się poci, mało je i jeszcze musi ograniczać picie z powodu braku toalety.
Jeśli firma układa trasę tak, że kierowca oszczędza wodę dla grafiku, to już problem organizacji pracy.
Klimatyzacja – element bezpieczeństwa
Sprawna klimatyzacja latem jest potrzebna równie poważnie jak sprawne hamulce. Szczególnie jeśli kierowca śpi w kabinie. Dzienny upał daje zmęczenie, nocny upał zabiera sen, a rano człowiek znów musi prowadzić.
Przed gorącą trasą w pojeździe należy sprawdzić:
- klimatyzację;
- klimatyzację postojową, jeśli jest;
- zasłony i osłony przeciwsłoneczne;
- wentylację kabiny;
- lodówkę albo termobox;
- możliwość przechowywania wody i leków w odpowiedniej temperaturze.
Zdanie “klimatyzacja czasem szwankuje” latem brzmi nie jak drobna usterka, tylko jak ryzyko. Szczególnie na trasach przez południe Europy, przy noclegach w kabinie i pracy na otwartych terminalach.
Co pomaga w kabinie
W gorącej trasie działają nie heroiczne rozwiązania, tylko nudne drobiazgi.
W kabinie przydają się:
- zapas wody;
- elektrolity;
- wilgotny ręcznik;
- zapasowa, bawełniana, jasna koszulka;
- osłona przeciwsłoneczna na przednią szybę;
- nakrycie głowy;
- okulary przeciwsłoneczne;
- krem SPF;
- termobox albo lodówka;
- prosta apteczka;
- lista kontaktów alarmowych.
Na postoju pomaga wszystko, co zmniejsza nagrzewanie: cień, jeśli jest, zasłonięta przednia szyba, wietrzenie w bezpiecznych warunkach, schłodzenie kabiny przed snem, lekka odzież do odpoczynku.
Jeśli trzeba spać w dzień, kabina powinna zostać schłodzona wcześniej. Zasnąć w przegrzanym wnętrzu jest trudno, a obudzić się wypoczętym prawie niemożliwe.
Ubranie: goły tors to zła strategia
Latem na rampie czasem chce się zdjąć wszystko, co zbędne. Ale goły tors na słońcu szybko kończy się oparzeniem, przegrzaniem i utratą płynów. Lepiej działają lekkie, luźne, jasne, oddychające ubrania, nakrycie głowy i ochrona karku.
Jeśli na placu obowiązkowe są kask, kamizelka, rękawice i obuwie ochronne, upał tego nie znosi. Ale letnie wyposażenie powinno być lekkie: oddychająca kamizelka, normalna tkanina, możliwość zdjęcia części środków ochrony podczas odpoczynku, jeśli jest to bezpieczne.
Najcięższe prace – nie w najgorętszej godzinie
Najgorszy scenariusz to plandekowanie, zabezpieczanie ładunku, praca ręczna albo oczekiwanie na otwartym placu w środku dnia. W gorących krajach i regionach najniebezpieczniejsza część dnia często przypada mniej więcej od późnego poranka do popołudnia.
Dla przewoźnika i dyspozytora oznacza to jedno: tam, gdzie to możliwe, pracę fizyczną lepiej planować na rano albo wieczór. Tam, gdzie nie jest to możliwe – trzeba założyć więcej czasu, przerwy, wodę, cień i prawo kierowcy do zatrzymania pracy przy złym samopoczuciu.
Szczególną ostrożność warto zachować przy trasach, na które kierowca wraca po urlopie, zwolnieniu lekarskim albo pracy w chłodniejszym regionie. Organizm przyzwyczaja się do upału stopniowo. Doświadczony kierowca może być zawodowo gotowy, ale fizjologicznie jeszcze niezaadaptowany.
Kiedy “jestem zmęczony” robi się niebezpieczne
Przegrzanie często zaczyna się banalnie. Osłabienie. Ból głowy. Zawroty głowy. Nudności. Skurcze. Silne pragnienie. Rozdrażnienie. Przyspieszone bicie serca. Obfite pocenie. Kierowca może tłumaczyć to niewyspaniem, kawą, nerwami, kolejką albo “po prostu upałem”.
Przy takich objawach praca fizyczna powinna zostać przerwana. Normalna reakcja to chłodne miejsce, cień, woda albo napój nawadniający, chłodzenie skóry, wilgotny ręcznik, chłód na kark i pod pachy, kontakt z dyspozytorem.
Jeśli po pół godzinie nie jest lepiej, to już zły znak.
Kiedy potrzebny jest 112
Udar cieplny to stan nagły. Jego objawy to: splątanie, dziwna mowa, utrata koordynacji, drgawki, utrata przytomności, bardzo gorąca skóra, temperatura około 40°C i wyższa, silna duszność.
W tym momencie trasa się skończyła. Klient poczeka. Slot zostanie przesunięty. Ładunek nie jest ważniejszy od człowieka. W UE numer alarmowy to 112.
Dla dyspozytora zasada powinna być prosta: jeśli kierowca mówi, że kręci mu się w głowie, ciemnieje mu przed oczami, ma mdłości, myli się albo nie może normalnie kontynuować pracy, nie wolno odpowiadać “dojedź jeszcze kawałek”.
Upał psuje nie tylko ludzi, ale też pojazdy
Latem cierpi technika: opony, silnik, hamulce, klimatyzacja, agregat chłodniczy, akumulatory, elektronika. Niedopompowana opona nagrzewa się szybciej, a w ciężkim pojeździe i na gorącej trasie może to skończyć się awarią opony.
Przed gorącą trasą warto sprawdzać nie “na oko”, tylko porządnie:
- ciśnienie w oponach na zimno;
- stan ścian bocznych i bieżnika;
- poziom płynu chłodzącego;
- chłodnicę i intercooler, szczególnie jeśli są zabrudzone;
- paski i przewody;
- hamulce;
- działanie klimatyzacji;
- działanie klimatyzacji postojowej;
- agregat chłodniczy, jeśli chodzi o ładunek temperaturowy.
Jeśli silnik się przegrzewa, klimatyzacja nie daje rady, a opony budzą wątpliwości, gorąca trasa staje się loterią. W logistyce i tak wystarcza niespodzianek, żeby dodawać jeszcze takie.
Trzy miejsca, gdzie kierowca najczęściej zostaje sam
Najbardziej nieprzyjemne historie z upałem często dzieją się nie na trasie.
Pierwszy punkt to rampa. Kierowca może godzinami czekać bez dostępu do normalnego pomieszczenia, wody i toalety.
Drugi to terminal. Jest tam dużo asfaltu, betonu, ochrony, zasad i mało cienia.
Trzeci to parking. Nawet jeśli miejsce się znalazło, to jeszcze nie znaczy, że można tam normalnie się zregenerować. Cień, prysznic, toaleta, bezpieczeństwo i możliwość schłodzenia kabiny latem są częścią normalnego odpoczynku.
Jeśli firma wysyła kierowcę w trasę bez zrozumienia, gdzie będzie pił, odpoczywał, nocował i chłodził kabinę, to źle zorganizowana trasa. I żadne doświadczenie kierowcy w pełni tego nie zrekompensuje.
Letnie minimum dla przewoźnika
Przewoźnik powinien mieć na upał nie plakat “dbajcie o siebie”, tylko jasny tryb działania.
Przed sezonem – kontrola klimatyzacji, klimatyzacji postojowej i układów chłodzenia.
Przed trasą – woda, elektrolity, sprawna kabina, jasne parkingi, uwzględnienie ostrzeżeń pogodowych.
W trakcie trasy – kontakt z dyspozytorem, możliwość przesunięcia pracy fizycznej, dodatkowe pauzy, prawo kierowcy do zatrzymania się przy objawach przegrzania.
Po trasie – analiza problemów: gdzie nie było wody, gdzie nie wpuszczono do toalety, gdzie kierowca nie mógł spać, gdzie klimatyzacja nie dała rady, gdzie slot ustawiono na najgorętszą godzinę.
Upał w Europie nie wygląda już jak przypadkowa niedogodność na kilka dni. To nowa letnia rutyna. Głównym wrogiem jest tu przyzwyczajenie, że wszystko da się przecierpieć.